piątek, 10 października 2014

Dieta 50:50 - recenzja książki

Czy można schudnąć będąc na diecie co drugi dzień i nie odmawiając sobie niczego? Okazuje się, że tak. Wszystko za sprawą diety 50 na 50.

Główne założenie

- co drugi dzień następuje dzień Diety, podczas którego należy spożywać 500 kalorii, co drugi dzień następuje dzień Ucztowania, podczas którego nie ma żadnych restrykcji co do ilości spożywanych kalorii.

Autorzy książki, dr Krista Vardy i Bill Gottlieb, powołują się na wiele naukowych badań, podczas których obserwowano osoby poddające się tej diecie. Zaskakujące okazało się, że osoby spożywające co drugi dzień 25% swojego zapotrzebowania kalorycznego, wcale nie przejadały się podczas kolejnego, w którym dieta nie obowiązywała. Wszystko wygląda wręcz nierealnie, bo jak można schudnąć, jedząc co drugi dzień to, na co tylko ma się ochotę? Frytki, chipsy, hamburgery, hulaj dusza, piekła nie ma? Czytając tę książkę, tylko ta wątpliwość nie dawała mi spokoju. W ten sposób dieta 50:50, jeśli faktycznie skuteczna, jest zbyt prosta, by była w ogóle możliwa. Okazuje się jednak, że istotnym elementem powodzenia diety jest też świadome jedzenie. Autorzy zwrócili na nie większą uwagę pod koniec książki. Świadome jedzenie polega na sięganiu po pożywienie tylko wtedy, gdy faktycznie odczuwa się głód i jedzenie tylko tyle, ile potrzeba, aby ten głód zaspokoić. Trzeba więc nauczyć się rozpoznawać głód i uczucie sytości. Gdyby autorzy nie poruszyli tej kwestii, uznałabym dietę 50:50 za zupełny absurd.


Warto też podkreślić, że dzień Diety nie jest dniem zupełnego postu. Zwrócono uwagę, że całkowita rezygnacja z jedzenia wpływa niekorzystnie na metabolizm, w przeciwieństwie do jedzenia zmniejszonej ilości kalorii.

Treść książki rozpoczynają cytowane wyniki wielu badań naukowych potwierdzających skuteczność diety. Zauważalne jest, że autorzy chcą udowodnić, że to, o czym piszą, to nie tylko puste słowa, ale udowodniona naukowo teoria, która się sprawdza.

Kolejne części książki opisują szczegółowo na czym polega dzień Diety, w którym wyjaśniono dlaczego wskazane jest spożywanie akurat 500 kalorii, oraz dzień Ucztowania. Po fazie odchudzania, czyli w momencie osiągnięcia odpowiedniej wagi, następuje Program Kontynuacji, także opisany w książce.

Nieodłącznym elementem diet, a więc także diety 50:50 są ćwiczenia. W książce przedstawiono jak należy łączyć dietę z ćwiczeniami tak, aby rezultaty odchudzania nastąpiły szybciej. Oprócz tego przedstawiono także kilka trików, dzięki któremu odchudzanie będzie szybsze, a poczucie głodu podczas dni Diety (występujące, wg teorii, tylko w pierwszych tygodniach stosowania diety) zminimalizowane.

Bardzo skrupulatne liczenie kalorii jest uznane w książce za niemożliwe, jest wręcz krytykowane. Niewielkie przekroczenie progu wyznaczonych kalorii jest nawet niekiedy dopuszczalne. Aby jednak ułatwić trzymanie się planu kalorycznego, w publikacji zawarto też wiele przepisów na dania obiadowe i przekąski.

Podsumowując, dieta 50:50 brzmi bardzo zachęcająco. Autorzy twierdzą, że odchudzanie się co drugi dzień nie ma złego wpływu na metabolizm, a przez to, że co drugi dzień można pozwolić sobie na trochę więcej, odchudzanie nie jest katorgą i nie wpływa negatywnie na nasze samopoczucie (to też w odchudzaniu bardzo ważna kwestia). Czy sama zdecyduję się przejść na dietę 50:50? Szczerze mówiąc, nie wiem. Niestety, świadome jedzenie nie jest moją mocną stroną i akurat w tym momencie przyzwolenie na dowolne zajadanie się co drugi dzień mogłoby być dla mnie zgubne. Jednak na pewno wykorzystam zawarte w książce wskazówki, które pomagają w odchudzaniu. Jeśli uda mi się wyrobić nawyk świadomego jedzenia, pomyślę o całkowite przejściu na taką dietę.

Dziękuję wyd. ILLUMINATIO za przekazanie książki do recenzji.

31 komentarzy:

  1. Dla mnie to jedna wielka pomyłka i pseudodieta...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem, dlaczego? :)

      Usuń
    2. Nie ma nic lepszego niż racjonalne odżywianie a nie diety tego typu jak ta czy inne cuda w postaci dukana, kapuścianych itp. Jednego dnia do 500 kcal! Do 500? Później jemy wszystko jak leci a co po zakończeniu diety? Całe życie na diecie 50:50 czy czekanie na jojo. Otrzymałam propozycję współpracy, przeczytałam wszystkie broszury informacyjne, przeszukałam Internet i byłam w szoku, że takie coś można promować.

      Usuń
    3. Klara, 50:50 to nie Dukan, ani inne diety jednoskładnikowe. Dzień Ucztowania nie ma polegać na zjadaniu czegokolwiek w dowolnej ilości, chodzi przede wszystkim o świadome odżywianie (swoją drogą, autorzy mogli tę kwestię bardziej podkreślać). Po pierwszym etapie diety następuje etap kontynuacyjny, który zakłada 1000 kcal co drugi dzień.

      Usuń
  2. Diety mają to do siebie, że zazwyczaj działają, jeśli się do nich stosujemy. Warto jednak zadbać o swoje odżywianie i robić to z głową, niekoniecznie na podstawie książek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem książki się do tego przydają. Może nie konieczne ślepe stosowanie do wszytkiego, ale kilka pasujących i racjonalnych wskazówek można jak najbardziej wykorzystać :)

      Usuń
  3. Jakoś jak po deszczu pojawiają się sie recenzje tej książki, to już chyba 5 czy 6-sta w ciągu max 2 tygodni. Wygląda mi to podejrzanie, ktoś rozdawał te książki za ładną recenzje...

    Nie chce obrazić, ale w niestety blogosfera jest, jaka jest 

    Karola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dostałam propozycję współpracy, ale nie podjęłam się jej, ale w mailach nie było mowy o obowiązkowych pozytywnych recenzjach- o czym też świadczą wpisy wielu osób, które wyraziły się negatywnie na jej temat.

      Usuń
    2. Na tym polega promocja nowych książek, więc nie rozumiem, co w tym podejrzanego. Ładna recenzja - wyczuwam ironię, choć może się mylę i podobało ci się to, co napisała m ;)

      Usuń
  4. Po takiej recenzji, nic tylko iść do księgarni :)

    Zapraszam do siebie, pomóżcie się odnaleźć nowej w blogowym kosmosie się odnaleźć :P

    http://fitfunmamarun.blogspot.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Dodaję do obserwowanych i zapraszam do siebie! :)
    www.train-your-progress.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za recenzję, zainteresowałam się

    OdpowiedzUsuń
  7. mój prezent pod choinkę :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Na prawdę radykalna dieta, sama bałabym się jej wypróbowania. Ciągle bym myślała o tym dniu co mogę jeść wszystko :)

    Pozdrawiam

    fitfunmamarun.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Polecam każdemu dietę 5 na 2, sama już zrzuciłam 4 kilogramy a to dopiero początek! Nie musimy się do tego obawiać, że nie będziemy się trzymać diety przez pracę czy studia.

    OdpowiedzUsuń
  10. Super :)
    Zapraszam serdecznie TU
    http://fitella.blogspot.com/
    Dieta fit, przepisy, ćwiczenia, naturalne kosmetyki ♥

    OdpowiedzUsuń
  11. Witaj!
    piszę do Ciebie, ponieważ od marca 2015 roku startuję z projektem swan, czyli grupową walką o zdrowie, piękną sylwetkę, poprawę wizerunku. Chciałam Cię zaprosić do projektu - możesz mnie szukać na facebooku - Swan Łabędzica lub na blogu projekt-swan.blog.pl
    do zobaczenia!:)
    -Kasia (Swan)

    OdpowiedzUsuń
  12. Witaj!
    piszę do Ciebie, ponieważ od marca 2015 roku startuję z projektem swan, czyli grupową walką o zdrowie, piękną sylwetkę, poprawę wizerunku. Chciałam Cię zaprosić do projektu - możesz mnie szukać na facebooku - Swan Łabędzica lub na blogu projekt-swan.blog.pl
    do zobaczenia!:)
    -Kasia (Swan)

    OdpowiedzUsuń
  13. Widzę, żę teraz modne jest wszystko 50:50. Może w ttym metoda?

    OdpowiedzUsuń
  14. Osobiście nie miałem nigdy problemów z nadwagą, ale prowadzę od kilku lat bardzo aktywny tryb życia, dieta "weszła mi w krew", nie potrafię odstawić swojej diety, jedzenie innych posiłków sprawia mi problemy, raz na jakiś czas tylko "cheat meal". Do czego zmierzam, takie diety nie są do niczego potrzebne, zapełniają tylko przestrzeń rynkową, jeśli ktoś trzyma się podstawowych zasad zdrowego odżywiania, REGULARNIE trenuje, nie musi się martwić o utratę wagi, chyba że problem wynika z natury zdrowotnej (choroby, cukrzyce), wówczas trzeba skorzystać z porad dietetyka. Osobiście mogę polecić dla Pań porady, fanpage i artykuły Natalii Gacki, jeśli trzeba już koniecznie sięgać po sprawdzoną wiedzę pisaną.

    OdpowiedzUsuń
  15. w 5 dni straciłam 1.5 kg. a jadłam tak 1800 na 750 kcal :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i oczywiście to mnie z motywowało, że warto dalej :) nie można krytykować czegoś, czego się samemu na sobie nie sprawdziło.

      mój metabolizm ma się dobrze, bo jak nigdy codziennie rano ładnie "latam" do kibelka ;)

      Usuń
  16. Jestem na tej diecie od Roku. Zeszłym do swojego wymarzonego rozmiaru dzięki niej i ćwiczeniom

    OdpowiedzUsuń
  17. Ciekawa dieta i chyba warta wypróbowania. Ja słyszałam już o takiej,co w weekendy się głoduje, ale nie odważyłam się. Przydałoby się zrzucić co nie co :(

    OdpowiedzUsuń
  18. Pierwsze słyszę - serio tak skuteczna jest? :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo dobrym rozwiązaniem jest bilansowanie diety do tego używamy dziennik diety, który pozwala na samodzielne układanie diety zdrowej i zbilansowanej.

    OdpowiedzUsuń
  20. Super blog. Bardzo mi się podoba. Blog warty polecenia.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja jestem przeciwna tego typu dietom, według mnie lepiej jeść "dobrze" codziennie :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Czy ktoś stosował tą dietę na dłuższą metę?

    OdpowiedzUsuń
  23. Ciekawa lektura- trzeba się jej bliżej przyjrzeć

    OdpowiedzUsuń
  24. Moim zdanie lepiej odchudzać się co drugi dzień niż wcale :)

    OdpowiedzUsuń